Dziś kończą się konsultacje publiczne projektu ustawy o zmianie ustawy o służbie cywilnej. Projekt ten był długo wyczekiwany przez środowisko rządowych urzędników, jako że miał naprawiać „błędy i wypaczenia” niesławnej nowelizacji z 30 grudnia 2015 r., którą w miejsce dotychczasowych konkursów wprowadzono nietransparentne i z gruntu uznaniowe powołania na wyższe (dyrektorskie) stanowiska w służbie cywilnej.
Ustawa z końcówki roku 2015, której projekt został wniesiony przez „grupę posłów” i która była procedowana w iście ekspresowym tempie (coś, do czego byliśmy zmuszeni się przyzwyczaić w tamtym okresie), była powszechnie krytykowana, w pierwszej kolejności przez ówczesną opozycję. Mocno dziwiło więc – myślę, że nie tylko nas, w Fundacji Sprawne Państwo – że od dnia zaprzysiężenia nowego rządu do przekazania projektu do konsultacji i uzgodnień międzyresortowych musiało minąć aż 860 dni. Dziwiło tym bardziej, że „odbudowa służby cywilnej” znalazła się już na drugiej stronie (chyba wciąż obowiązującej) umowy koalicyjnej.
| Z projektem ustawy o zmianie ustawy o służbie cywilnej zapoznać się można na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji. |
Niezrażeni długim oczekiwaniem z wielką nadzieją przyjęliśmy tę inicjatywę legislacyjną szefowej służby cywilnej. Nadzieją, która niestety została w znacznym stopniu zawiedziona. W pierwszej kolejności dlatego, że dyrektorskie stanowiska w służbie cywilnej w dalszym ciągu obsadzane będą w drodze powołania. Najwyższy urzędniczy szczebel zarządzania będzie więc najprawdopodobniej w dalszym ciągu w pełni uzależniony od łaski politycznego kierownictwa urzędu.
W swoim niedawnym wywiadzie dla Rzeczpospolitej Anita Noskowska-Piątkowska powiedziała, że
wszystko zaczyna się i kończy na zarządzających.
Czy wszystko, to sprawa dyskusyjna, ale z pewnością o jakości pracy ministerstw, urzędów centralnych, urzędów wojewódzkich i wszelkich innych jednostek, w których działa korpus służby cywilnej, stanowi w dużej mierze to, jacy dyrektorzy w nich pracują. To oni zarządzają zespołami ekspertów, to oni rozdzielają zadania, to oni są kluczowymi „łącznikami” między światem administracji (zawodowej i neutralnej politycznie), a światem polityki (z demokratycznym mandatem do rządzenia). Jeżeli ci właśnie dyrektorzy mają w dalszym ciągu nerwowo zastanawiać się nad swoją przyszłością za każdym razem, gdy będą podejmować trudne decyzje, to źle to wróży ogólnemu nastawieniu całego aparatu rządowej maszynerii państwa. Apetyt na merytoryczne ryzyko maleje, gdy ryzyko utraty stanowiska jest niezmiennie wysokie.

Nasze wątpliwości wzbudzają również zmiany odnoszące się do systemowej roli Szefa Służby Cywilnej. O ile w pełni popieramy ideę wzmacniania jego pozycji, o tyle mamy obawy, że przyjęte w tym przypadku metody mogą nie przynieść oczekiwanego rezultatu. Wyłanianie na to stanowisko osoby wyłącznie z grona niespełna 8 tysięcy urzędników mianowanych sprawia, że w razie pojawienia się potrzeby zdecydowanej interwencji w sytuacji naruszania zasad etyki służby cywilnej w urzędach kierowanych przez członków rządu lub przez osoby o silnym politycznym poparciu, pozycja takiego właśnie, politycznie neutralnego Szefa Służby Cywilnej będzie po prostu słaba. (Żeby nie być posądzonymi o krytykanctwo, przedstawiliśmy w tym zakresie pewne kontrpropozycje, które, mamy nadzieję, zostaną wzięte pod uwagę na dalszym etapie prac legislacyjnych). Dodatkowo wyposażenie Szefa Służby Cywilnej w możliwość wydawania dyrektorom generalnym zaleceń, ale bez określenia żadnych sankcji za niezastosowanie się do nich, może okazać się wzmocnieniem tylko pozornym. Tymczasem nasza służba cywilna jak nigdy wcześniej potrzebuje sprawnej koordynacji i silnego przywództwa.
Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje – dlatego, że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością. Tam, gdzie państwo działa jako całość, ma zdumiewającą skuteczność. – Bartłomiej Sienkiewicz
Pomimo aż 14 uwag, które zgłosiliśmy do projektu ustawy, są też w nim oczywiście propozycje, które przyjmujemy z uznaniem. Cieszy nas na przykład tak silne postawienie na mobilność członków korpusu. Możliwość oddelegowania członka korpusu do innego urzędu, a nawet do innych jednostek sektora finansów publicznych, może przyczynić się do budowania bardziej atrakcyjnych i merytorycznie silnych ścieżek kariery. Trzeba tylko zadbać o odpowiednie zmotywowanie dyrektorów generalnych do korzystania z tego rozwiązania i kierowania swoich ekspertów na „staże” w innych instytucjach publicznych.
Zmianą o dużym i pozytywnym potencjale może być również zmniejszenie odstępów między kolejnymi ocenami okresowymi członków korpusu oraz objęcie tym systemem wszystkich stanowisk, a więc także tych dyrektorskich. Dotychczasowy tryb oceniania pracowników raz na dwa lata sprawiał, że ocena nie stanowiła realnego narzędzia rozwoju zawodowego i w ograniczonym stopniu wpływała na poprawę jakości pracy urzędów. Być może częstsze oceny przyczynią się do większej mobilizacji, aby realizować założone cele? Mamy wielką nadzieję, że tak właśnie będzie (choć, jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach, a od samej zmiany przepisów do zmiany postaw wciąż daleka droga).
Mamy drugą połowę maja 2026. Do końca obecnej kadencji parlamentu pozostało prawdopodobnie około 17 miesięcy. Czy w tym czasie uda się uchwalić nowe przepisy? Jeśli tak, czy Prezydent podpiszę ustawę w przedłożonym brzmieniu? Na pewno warto się spieszyć, nie tylko ze względu na nieodległe wybory, ale przede wszystkim dla poprawienia warunków i jakości pracy wielu świetnych urzędników, którzy codziennie, na przekór wielu przeciwnościom, pracują na rzecz dobra wspólnego.
